9. Hachitani Magoruku

Działo się to na początku 1886 roku.
Kodokan wydelegował czterech uczniów na inaugurację Hachitani Magoruku dojo, koło mostu Kaiun-bashi przerzuconego nad rzeką Sumida. Było to pierwsze spotkanie z cyklu spotkań zwanych teraz „zawodami czerwono-białych”. Podczas tej inauguracji obecnych było wielu ludzi doskonale znających ju-jutsu.
Demonstrowano kata, a Tsunejiro Tomita ćwiczył z synem mistrza dojo Mamoru Hachitani. Ludziom podobała się demonstracja technik judo.

Po skończeniu ćwiczeń Tomita chciał usiąść, gdy wtem podszedł do niego wysoki brodacz i rzekł: – Czy będziesz walczył ze mną?
Cisza zaległa w dojo. Propozycja była wyniosłym wyzwaniem ze strony niejakiego Hansuke Nakamury ze szkoły ju-jutsu Ryoishin-ryu, najsilniejszego mistrza ju-jutsu wśród policjantów z Komendy Głównej Policji Tokijskiej.
Po paru sekundach ciszy tłum zaczął szemrać: – Czego chce Nakamura? Może chce pomścić Okudę, który dostał lanie od Shiro Saigo.

Matsugoro Okuda został pobity, kiedy sprowokował walkę z Saigo. Jego porażka wywołała gniew Nakamury, który uważał się za najlepszego mistrza ju-jutsu.
Tsunejiro Tomita poczuł lęk, ale nie mógł się wycofać. – Bardzo dobrze, lecz walczmy łagodnie, panie – rzekł Tomita, kłaniając się.
Arima, Tobari i Matsuda – również przestraszeni – patrzyli, co będzie się działo. Pomysł, aby powstrzymać Tomitę, nawet im nie zaświtał w głowach. Chcieli go zachęcić, lecz nie byli w stanie wyrzec słowa. Hansuke Nakamura cieszył się wielką sławą wśród ludzi ju-jutsu.

– Czy Tomita da sobie radę? – wymamrotał Tobari.
– Hm… – tyle tylko mruknął Arima.
– Nie martwcie się, Tomita jest silny. Możemy na nim polegać… – wypowiedziawszy te słowa głosem drżącym z emocji, Matsuda zaczerpnął powietrza, skrzyżował ramiona na piersiach i całą uwagę skupił na tym, co się wydarzy.

Już na początku Nakamura ruszył na swego przeciwnika z wyciągniętymi do przodu rękoma. Mata chrzęściła pod jego stopami; był pewien zwycięstwa. Nie był to przemyślany atak, lecz raczej chwyt za keikogi w ten sposób, iż wydawało się, że Nakamura może rzucić swego przeciwnika, kiedy zechce. Nakamura pchnął Tomitę rękoma, pochylając się przy tym do przodu.
W tym samym czasie Tomita wykonał tomoe-nage i Nakamura padł ciężko na matę65. Nakamura, czerwony na twarzy z gniewu, wstał z maty. Nadal pewny siebie, chociaż zły z powodu nieoczekiwanego rzutu, chwycił Tomitę za rękaw i kołnierz i szarpnął nim w lewo, potem w prawo.

Tomita zupełnie rozluźniony poddawał się jego sile. Dojo nie było duże, więc pchnięcie spowodowało, że Tomita uderzył plecami o ścianę. Nakamura chciał go znowu pchnąć, lecz Tomita ponownie wykonał tomoe-nage, rzucając Nakamurępod ścianę. Tsunejiro natychmiast rzucił się na swego przeciwnika, który usiłował wstać z maty. Nakamura chwycił go za biodra i przydusił do ziemi. Wjednej chwili sytuacja się zmieniła. Walka w ne-waza dawała przewagę Nakamurze, bo był większy i silniejszy od Tomity. Używając chwytu kami-shiho-gatame, Nakamura sądził, że jego siła zapewni mu zwycięstwo. Jednak Tomita okręcił się jak wąż, kilka razy w lewą i prawą stronę, i chwycił swego przeciwnika od dołu za kołnierz, wykonując gyaku-juji-jime.
Nakamura próbował się uwolnić, unosząc biodra do góry, lecz duszenie odniosło skutek: twarz mu zsiniała, oczy o mało co nie wyszły mu z orbit. Jeszcze chwila i byłby stracił przytomność. Wtedy wstał Hachitani Magoruku, mistrz tego dojo i krzyknął: – Koniec walki!

Poprzednie zwycięstwa Saigo i Yamashity, a teraz udana walka Tomity, podniosły znacznie prestiż Kodokanu.
Autor powieści „Sugata Sanshiro” opisuje Hansuke Nakamurę używając nazwiska Murai, lecz ta walka i jej okoliczności opisane w powieści niezupełnie pokrywają się z rzeczywistością. Urodzony na wyspie Kyushu, Nakamura był ważnąpostaciąw szkole Ryoishin-ryu. Miał ponad 180 cm wzrostu i ponad 77 kilogramów wagi. Był dobry w rzutach wykonywanych na stojąco, na przykład kata-guruma, a także ne-waza i w trzymaniach. W czasie gdy walczył z Tomita, miał trzydzieści trzy lata i był u szczytu swej sprawności.
Jego porażka wzbudziła zdumienie wśród ćwiczących ju-jutsu, a także sensację wśród policjantów.

Tomita wspominając tę walkę, mówił: „Wtedy miałem dwadzieścia dwa lata i stopień 3 dan. Uważałem, że Nakamura za bardzo polegał na swojej sile, dlatego mogłem ją wykorzystać na swoją korzyść”.

Posted Under
Bez kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *