Trochę o turnieju w Katowicach, a przede wszystkim o polskim judo

Dwa dni po turnieju, kiedy wszyscy już ochłonęliśmy, można śmiało powiedzieć, że potrafimy się sprężyć aby wszystko wyszło jak najlepiej. W naszym środowisku słychać głosy pochlebne dla AWF-u i słusznie im się to należy, zapracowali na to! Ja twierdzę dokładnie tak samo. Kibicowałem Katowicom i ciesze się, że wyszło dobrze. Też jestem ze Śląska i zależy mi na jego dobrym wizerunku! Maćku (pozwolę sobie tak powiedzieć) udało się Tobie coś w co wielu nie wierzyło.

Natomiast na marginesie całego wydarzenia, tego i każdego innego związanego z judo leży problem. Robimy to wszystko dla siebie i tylko dla siebie. Dlaczego?
Ja wbrew powszechnej opinii twierdzę, że judo jest sportem masowym. Uprawia je bardzo wiele osób, począwszy od przedszkola (tak oni też uprawiają judo) a kończąc na osobach dorosłych, których jest z roku na rok coraz więcej i jest to dla nich dobra alternatywa biegania lub innej formy fitnessu.
Więc zacznijmy myśleć o naszych imprezach tak, aby było na nich tłoczno.
Bo nikt inny za nas tego nie zrobi. Dbajmy sami o to, aby zawodnicy w białych „kimonach” nie byli od razu szufladkowani jako „karatecy”. Nie wkurza was to?

Zobaczmy co się teraz dzieje, kolejne turnieje tzw. Warszawskie wymagają coraz to mniejszej widowni bo i kibiców jest coraz mniej. I mówię to nie ze złośliwością, tylko stwierdzam fakt.

Jeszcze raz zauważę, że jeżeli robimy turniej tylko dla judoków to super. Ale mam nadzieję, że jesteśmy bardziej ambitni i chcielibyśmy kiedyś usiąść przed telewizorem i oglądać JUDO, a nie tylko skoki, żużel czy piłkę nożną i narzekać, że judo to taki margines sportowy.

Dlatego, uważam, że każdy duży turniej organizowany w danym rejonie powinien być pełen dzieci z okolicznych klubów, te dzieci przyjadą z rodzicem, dziadkiem, wujkiem czy sąsiadem. Angażujemy dzięki temu coraz to więcej ludzi. Brakowało tego w Warszawie i brakowało tego w Katowicach. Gdzie byli nasi młodzicy, juniorzy? To my sami nie utrwalamy w naszych młodych zawodnikach tej chęci kibicowania.

I Pani Magdo, nie przyjechał autobus z Tarnowskich Gór, ale grupka dzieci z mojego klubu wraz z rodzicami i rodzeństwem przewinęła się przez Halę na AWF-ie. Podobało im się.
A na pewno uznanie należy się trenerowi z Czechowic-Dziedzic, którego zawodnicy byli widoczni na turnieju w dzięki dresom klubowym.

I proszę nie traktować moich słów jak atak na kogokolwiek, ja nie bawię się w politykę tylko w judo, zauważam pewien niepokojący stan i mówię o tym.

Takie jest moje zdanie, każdy może mieć swoje – inne.

PS. Miał to być komentarz pod Katowice dzisiaj dały nam 2 brązowe medale i moje trzy grosze … ale za bardzo się rozpisałem, obiecuję już tego nie robić.

One thought on “Trochę o turnieju w Katowicach, a przede wszystkim o polskim judo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *