Od lat w środowisku judo funkcjonuje podział: na „walki sportowe” oraz „tradycjonalistów” celebrujących formy kata w zaciszu dojo. Wielu postrzegało kata jako statyczny relikt przeszłości, mało przydatny w dynamicznej walce o podium. Czas najwyższy ten mit ostatecznie odczarować.

Najlepszym dowodem na to, że granica między walką a formą jest iluzoryczna, stały się ostatnie Otwarte Mistrzostwa Węgier w Judo Kata. To właśnie tam oczy wszystkich zwrócone były na najwyższy stopień podium w konkurencji Katame-no-kata.

Złoty medal zdobyła Réka Pupp – dwukrotna olimpijka, która otarła się o podium w Tokio (2020) oraz Paryżu (2024), zajmując tam wysokie, 5. miejsca.

Fakt, że zawodniczka z absolutnego światowego topu, będąca w szczytowej formie startowej, decyduje się na występ w turnieju Kata, niesie ze sobą czytelny przekaz: technika jest fundamentem, ponieważ nawet najsilniejszy i najszybszy zawodnik nie osiągnie szczytu bez perfekcyjnego zrozumienia mechaniki ruchu. Taka decyzja to także dowód na pokorę mistrza, czyli świadomy powrót do detali, które w ferworze walki sportowej czasem umykają, oraz wyraz pełnej ewolucji judoki. Pokazuje ona bowiem, że kompletny zawodnik to taki, który potrafi płynnie przełożyć energię walki (Randori) na precyzję formy (Kata) i odwrotnie, odnajdując w tym procesie jedność.

Dlaczego walka potrzebuje Kata?

Kata nie jest „tańcem” – to gramatyka judo. Trudno o genialne rzuty bez zrozumienia zasad wychylenia (Kuzushi) czy optymalnego wejścia (Tsukuri).

Obecność takich zawodników jak Réka Pupp „odczarowuje” Kata w oczach młodzieży. Pokazuje, że ćwiczenie form nie jest nudnym obowiązkiem egzaminacyjnym, ale dyscypliną, która wymaga niesamowitej sprawności fizycznej i kontroli nad ciałem. Sportowcy wnoszą do kata dynamikę, autentyczność i siłę, sprawiając, że prezentowane techniki wyglądają realnie i skutecznie.

Występ Réki Pupp na Węgrzech to sygnał: czas przestać dzielić judo na walkę i kata. Tradycja bez sportowej skuteczności staje się skansenem, a sport bez technicznego fundamentu kata – niepełny.

Dopiero w ich symbiozie odnajdujemy pełnię drogi, którą nakreślił Jigoro Kano.