Do końca miesiąca Walter musi opuścić halę. Piszmy komentarze na forum i wysyłajmy e-maile z dezaprobatą do władz Rzeszowa link: http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,8329636,Do_konca_miesiaca_Walter_musi_opuscic_hale.html , http://www.rzeszow.pl/naglowek-kontakt2 , Prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc !!

Urząd Miasta Rzeszowa
Rynek 1
35-064 Rzeszów
tel. 017 87 54 100, 017 87 54 125
fax 017 87 54 105
umrz@erzeszow.pl

A oto artykuł :

Walczymy o prawo do istnienia młodzieżowych sekcji sportowych, bo miasto się nimi zupełnie nie interesuje. Twierdzenie, że my się tu czegoś dorabiamy, jest podłe i obraźliwe, a politycy interesują się nami tylko przy okazji wyborów – mówi Roman Koterba, prezes rzeszowskiego Policyjnego Towarzystwa Sportowego „Walter”

Fot. Franciszek Mazur / AG
Hala Walter w RzeszowieMarek Kruczek: Zarządca hali Walter, wojskowy Rejonowy Zarząd Infrastruktury w Lublinie, chce, by PTS „Walter” wyniósł się z hali przy Langiewicza. Co zrobicie w tej sytuacji?

Roman Koterba*: Wyznaczyli nam termin opuszczenia hali do 30 września. Mamy zabrać ze sobą całe wyposażenie, w tym broń sportową. A gdzie mamy się podziać? Będziemy się odwoływać. Jeżeli to nic nie da, być może zdecydujemy się na okupację hali. Może przeprowadzimy też coś w rodzaju referendum, by rzeszowianie się wypowiedzieli, czy hala Waltera jest potrzebna miastu. RZI grozi, że jeżeli nie wykonamy jego żądania, skieruje sprawę do sądu. Jak w tym kontekście wyglądają nasze ustalenia z generałem dywizji Mieczysławem Gocułem ze Sztabu Generalnego WP? Podczas spotkania ustaliliśmy zasady współpracy PTS „Walter” z wojskiem, ale nigdy nie zostały one wdrożone.

Dlaczego nie zostały wdrożone? Przecież Marcin Idzik, podsekretarz stanu w MON, właśnie w tym celu sugerował Walterowi rozpoczęcie rozmów z RZI w Lublinie i dowództwem 21. BSP. Nic z tego nie wyszło?

– Nie było woli współpracy ze strony 21. Brygady Strzelców Podhalańskich, która ma korzystać z hali. Wysłaliśmy im projekt porozumienia. Odpisali, że nasza propozycja nie odpowiada wymaganiom wniosku o zawarcie porozumienia. Jakie błędy popełniliśmy, już się nie dowiedzieliśmy. Za to poinformowali nas, że nie są stroną w sprawie, i odesłali nas do RZI.

Niedawno zmienił się dowódca brygady. On też uważa, że w naszym piśmie są błędy formalno-prawne, ale dotąd nie wyjaśnił jakie.

Inna sprawa to rozmowy z RZI. Przecież i my, i wojsko mamy problem z magazynem broni sekcji strzeleckiej. Żadna niewojskowa broń nie może znajdować się na terenie wojskowym, a do takiej sytuacji by doszło, gdyby RZI fizycznie przejął halę. RZI do dziś jednak nie uzyskał stanowiska żandarmerii wojskowej w tej sprawie, a tylko żandarmeria może wyrazić zgodę na przechowywanie w hali broni sportowej. Teraz RZI żąda od nas opuszczenia hali i stawia nieprzekraczalne terminy. To jakaś dziwna gra, nie wiem, o co chodzi.

Walczycie o prawo funkcjonowania w hali już blisko trzy lata. Może pukacie do niewłaściwych drzwi, może rozmawiacie z niewłaściwymi ludźmi i instytucjami?

– Niech pan nie żartuje! Spotykaliśmy się z niemal wszystkimi posłami z Podkarpacia ze wszystkich opcji politycznych. Rozmawialiśmy z prezydentem miasta, radnymi. Wszyscy deklarują, że widzą konieczność ratowania hali dla sportu dzieci i młodzieży, ale na tym się kończy. Owszem, niektórzy posłowie interpelowali w naszej sprawie, spotykali się w resortach obrony i spraw wewnętrznych, ale na tym się kończyło. Z kancelarii Sejmu w lipcu dostaliśmy informację, że „… uwagi i wnioski przekazywane w nadchodzących do Sejmu listach są przedmiotem analiz, a następnie kierowane do wiadomości organów Sejmu… zostają w miarę możliwości wykorzystane w procesie ustawodawczym…”. Żadnych konkretów. Cisza. Do dziś nic się nie dzieje. To zwykłe spuszczanie. Do kogo mamy jeszcze się udać? Gdzie jest twarz tych wszystkich, którzy obiecali pomoc i nie zrobili nic albo niewiele? Zaczynają i nie kończą. Obiecują, gdy jest kampania wyborcza, np. do Parlamentu Europejskiego, a potem zapominają. Boją się?

Tu potrzebna jest tylko dobra wola. Wojskowi w kuluarach twierdzą, że hala nie jest im do niczego potrzebna. Gdyby zarząd hali przyznano nam, wojsko mogłoby, tak jak do tej pory, nieodpłatnie z niej korzystać. Nie musiałoby jej utrzymywać, bo my byśmy to robili, tak jak przez kilkadziesiąt lat. Wojsko nie jest w stanie wyremontować nawet tych obiektów, które już ma, a my mamy deklaracje sponsorów co do generalnego remontu hali. Tylko tytułu prawnego do niej nie mamy, choć istnieje możliwość przekazania hali w użytkowanie stowarzyszeniu. Daje ją ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie. Ale ani prezydent Rzeszowa, ani wojsko w odpowiednim czasie nie zechcieli z tej możliwości skorzystać.

Wojsku zarząd nad halą nie jest potrzebny, miastu hala jest niezbędna ze względu na młodzież, ale wszyscy działają wbrew logice. Czy tylko dlatego, że ktoś kiedyś podjął głupie decyzje, a teraz trudno jest się z tego wycofać? Dlatego mówię o dziwnej grze.

Może nie ma dziwnej gry, a po prostu hala nie jest miastu potrzebna, a stowarzyszenie jest mało znaczące dla rzeszowskiego sportu, a to Wy, działacze – jak sugerują niektórzy urzędnicy – prowadzicie jakąś dziwną grę…? Dorabiacie się?

– Proszę samemu ocenić, czy hala jest potrzebna. Zwracają się do nas z prośbą o udostępnienie hali dla treningów młodzieży wszystkie rzeszowskie stowarzyszenia i kluby, w tym Stal i Resovia. Także niektóre szkoły i uczelnie, bo nie mają odpowiednich warunków, a miasto takich też nie zapewnia. A powinno. Opieka społeczna także przychodzi do nas z dziećmi, którymi się zajmuje. Z tego samego powodu.

W naszych sekcjach trenuje prawie 300 dzieci i młodzieży. Nasi zawodnicy zdobywają większość punktów dla miasta i województwa w rankingach sportowych. Mamy wielu utalentowanych zawodników judo, reprezentantów kraju, mistrzów i wicemistrzów. Ostatnio nasi strzelcy wywalczyli mistrzostwo Polski młodzików. Był u nas trener kadry narodowej i dziwił się, jak w takich warunkach można osiągnąć taki wynik. Związek Strzelecki obiecał nam przekazanie nowoczesnej strzelnicy, którą postawilibyśmy obok hali. To za dokonania, a nie z łaski. I miastu nie jest to potrzebne? Bo przecież pozostawiło nas samym sobie, a wcześniej nie skorzystało z możliwości przejęcia hali… Zresztą nie tylko nas. Proszę popytać w innych stowarzyszeniach o opinie o działaniach miasta. Np. stowarzyszenie gimnastyczne Sokół niedawno pytało, czy może skorzystać z hali do treningów gimnastyków przed kolejnymi mistrzostwami. Mówię to przed wyborami, bo uważam, że kandydat na prezydenta Rzeszowa musi się w tej sprawie jasno określić. Dodam jeszcze, że zgodziłem się niedawno zostać prezesem PTS „Walter” po to, by walczyć o miejsce dla sportu dzieci i młodzieży w Rzeszowie. I będę walczyć do końca. Jako prezes nie pobieram wynagrodzenia, działam społecznie. Płacimy podatki, ZUS itd. Twierdzenie, że my się czegoś dorabiamy, jest podłe i obraźliwe.

* Roman Koterba jest prezesem Policyjnego Towarzystwa Sportowego „Walter”

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów