Szanowne Koleżanki, szanowni koledzy, trenerzy, instruktorzy, sędziowie i działacze Polskiego związku judo.

Korzystając z formuły listu otwartego pragnę podzielić się z Wami swoimi refleksjami jakie nasunęły mi się przez stosunkowo długi okres zajmowania się tak popularną dyscypliną sportową wśród młodzieży jaką są sporty walki, a tu min. judo.

Dyscyplinie tej, początkowo jako zawodnik, obecnie trener i działacz poświęciłem ok. 40-tu lat,co niewątpliwie sprawiło, że posiadam określoną widzę i doświadczenie, aby móc podzielić się z naszym środowiskiem sportowym, pewnymi spostrzeżeniami, wątpliwościami, rozgoryczeniami czy też sugestiami. Swoją i Państwa uwagę chciałbym skupić na tym,
co w mojej ocenie budzi wielkie emocje, niezadowolenie i kontrowersje skierowane na całokształt działalności Polskiego Związku Judo. Otóż mając możliwość bliskiego obserwowania poczynań osób z tzw. „góry” ( jestem członkiem Zarządu PZJ) mam nieodparte wrażenie, że działaczom tym w ogóle nie leży na sercu dobro tej dyscypliny sportu, jej rozwój, popularyzacja wśród szerokiej rzeszy młodzieży, także tej z małych i średnich ośrodków działających na terenie całej Polski. Dobitnym tego dowodem jest chociażby istniejący stan braku przejrzystości i transparentności w polityce finansowej Związku dot. kadry narodowej we wszystkich kategoriach wiekowych. Jak mi wiadomo,do chwili obecnej nie ma podpisanej umowy z Ministerstwem Sportu w kwestii finansowania i planowanych nakładów na tą dyscyplinę. Wiele do życzenia pozostawia też system szkolenia, nad którym w PZJ nie pracuje się w ogóle, dobór kandydatów do kadry narodowej jest w mojej ocenie zupełnie przypadkowy, a to powoduje, że nie zawsze trafiają tam osoby, które swoimi osiągnięciami sportowymi i prezentowaną formą, udowodniły, że tam właśnie być powinny. Co więcej, zawodników tych pomija się przy wyjazdach na różnego rodzaju turnieje międzynarodowe, Mistrzostwa Europy czy Świata. Na wyjazdy takie, używając kolokwializmu, „załapują się” tylko tacy, którzy posiadają odpowiednie środki finansowe i wcale nie należą do najlepszych, nie gwarantując tym samym odpowiedniego poziomu sportowego i oczekiwanych wyników. Swoistego rodzaju kuriozum stanowi niewątpliwie fakt, że będąc członkiem Zarządu PZJ, nie mogę wejść w posiadanie wiedzy, kto z ramienia Związku jest w KRS-ie i kto ma prawo podejmować określone czynności prawne, jak choćby negocjowanie i zawieranie ważnych dla tej dyscypliny sportu umów z Ministerstwem Sportu.

Odrębnego potraktowania wymaga nie mniej istotna kwestia, a dot. ona rażącego braku zainteresowania ze strony Kierownictwa Zarządu najważniejszymi imprezami sportowymi rozgrywanymi na szczeblu krajowym (mistrzostwa Polski, Okręgu, itp.). Po prostu na zawodach tej rangi członkowie kierownictwa są nieobecni, a to na pewno nie przynosi splendoru i jest ponad wszelką wątpliwość, źle postrzegane nie tylko przez całe środowisko sportowe ale również lokalne społeczności czy też samorządowe władze. Stan taki po każdych zawodach jest szeroko komentowany i oceniany, oczywiście w aspekcie pejoratywnym. Stawiam w tym miejscu retoryczne pytanie – czy tak być powinno ?

Koleżanki i Koledzy, dzieląc się z Wami opisanymi wyżej refleksjami, zamysłem moim jest m.in. danie wszystkim impulsu do podjęcia, wg mnie, niezbędnych i koniecznych działań prowadzących do zmiany istniejącego, jakże niekorzystnego stanu faktycznego czy też przerwania panującego w naszych szeregach marazmu, przekładającego się na negatywny wizerunek całego Związku. Ze swej strony deklaruję czynne uczestnictwo
w podejmowaniu działań zmierzających do postawionego wyżej celu – uczestnictwo,
w którym w całej rozciągłości wykorzystam posiadane na tej płaszczyźnie nie najmniejsze doświadczenie, wiedzę i pomysły.

Kończąc swój krótki list, a także korzystając z nadarzającej się okazji chcę zakomunikować, że po długich oraz dogłębnych przemyśleniach podjąłem decyzję i rezygnuję z członkowstwa w Zarządzie PZJ. Wszystkim, którzy obdarzyli mnie swoim zaufaniem i oddanymi głosami spowodowali, że wszedłem do Zarządu Związku, pragnę serdecznie podziękować, a tych których rozczarowałem bądź nie spełniłem ich oczekiwań – przeprosić.

Ze sportowym pozdrowieniem

Józef Jopek