Rozmawiają: Krzysztof Głaz, Twórca Serwisu judoinfo.pl i Miłosz Haber, wykładowca szkolenia, które odbędzie się w KS Wisła Kraków w dn. 30.10.2021 r.

Krzysztof Głaz: Skąd pomysł na tego typu szkolenie i to dla klubów judo?

Miłosz Haber: Ta idea dojrzewała u mnie od dłuższego czasu. Zapalnikiem był post w facebookowej grupie „Trenerzy Judo”, zamieszczony przez Wojciecha Wysockiego z UKS Feniks Bytom.

Post o tytule „Trenerzy judo, obudźmy się !!!” z dn. 30. sierpnia dotyczył Sponsorów Polskiego Związku Zapasów i Programu „Zapasy sportem wszystkich dzieci”. Wywiązała się ciekawa dyskusja. W komentarzu do postu wypowiedziałem się nieco na temat braku Sponsorów w judo. Miałem potem telefony w tej sprawie. Napisał też do mnie Robert Żaczkiewicz, Koordynator Sekcji judo TS Wisła Kraków i Prezes Krakowskiego Okręgowego Związku judo. Osoba znana i bardzo poważana w naszym środowisku. Chwilę rozmawialiśmy i efektem rozmowy był pomysł na specjalistyczne szkolenie dedykowane dla Trenerów i Sympatyków judo zaangażowanych w rozwój klubów judo w Polsce.

KG: Rozumiem. Czy szkolenie jest skierowane również do małych klubów? Pamiętaj, że są to często kluby prowadzone przez jedną lub dwie osoby, które zajmują się wszystkim od biura, marketingu i oczywiście pracy z dziećmi i młodzieżą na macie jako Trenerzy.

MH: Tym pytaniem trafiłeś w sedno szkolenia. Głównym celem jest podniesienie kompetencji Trenerów w obszarze na pograniczu sportu i biznesu. Często mamy wiele blokad. Czasem po prostu nie wiemy, jak efektywnie prosić o pieniądze. Trenerzy judo są świetnymi praktykami na tatami. Mają ogromne doświadczenie sportowe z turniejów, kadry narodowej, ale nie tylko. Kiedyś zdobywali wiele medali Mistrzostw Polski. Jednak w sprawach organizacyjnych bywa różnie. Po prostu brakuje czasu na ogarnięcie całości i takich zagadnień jak pozyskiwanie Sponsorów. Zresztą, nie każdy wie, jak skutecznie zainteresować potencjalnego Sponsora swoim klubem. Ponadto, jak potem taką relację utrzymać na właściwym poziomie i dynamice. Nie mówiąc o budowaniu portfela Sponsorów i Darczyńców. Szkoda, że na AWF taka wiedza jest dostępna fragmentarycznie lub wcale.

KG: Chcesz powiedzieć, że w Naszym Środowisku, z którego Ty przecież też się wywodzisz, potrzebne jest takie szkolenie i taka wiedza?

MH: Zdecydowanie tak. Spójrzmy nieco w przeszłość. Nie pamiętam, aby jakiś Zarząd Polskiego Związku Judo miał na stałe Sponsora i go utrzymał przy sobie. Przyczyn na pewno jest wiele. Na ostatnim Kongresie Wyborczym w PKOL w Warszawie, w którym uczestniczyłem jako delegat, coraz głośniej słychać było argumenty Trenerów Młodego Pokolenia na temat konieczności zmian w tym obszarze. Nadszedł czas, aby ruszyć ten temat, wspólnie dyskutować i wspólnie się szkolić.

KG: W reklamie Szkolenia napisane jest, że odbędą się zajęcia praktyczne.  W jaki sposób ma to wyglądać? Czy możesz powiedzieć coś więcej, o ile nie jest to tajemnicą szkolenia?

MH: Nie jest to tajemnicą. Na Twoje pytanie odpowiem tak. Teoria to jedno, trening to drugie, a zastosowanie wiedzy to całkiem inna sprawa. Zresztą judo raczej nie jest dyscypliną teoretyczną. Jesteśmy praktykami. Uważam, że trzeba użyć wiedzy, którą zdobędziesz na szkoleniu w odpowiednim momencie i z odpowiednim partnerem biznesowym. To już pewna ceniona umiejętność. Niekiedy jest to też trochę „wiedza tajemna” tzw. „know how”.

Wracając do Twojego pytania. Planuję przeprowadzić dwa treningi sytuacyjne. Bardzo w to wierzę, że Uczestnicy szkolenia podejdą do tego z dystansem do siebie, ale również z zaangażowaniem. Zajrzymy w relacje ze Sponsorem…

KG: Szkolenie ma charakter autorski, ale czy masz jakieś doświadczenie lub możesz potwierdzić przykładem, że osoba, która skorzysta z udziału, będzie mieć większą wiedzę niż przed nim?

MH: Odpowiem tak. Nie ma końca w uczeniu się judo… Jak Ci wiadomo ;) Żyjemy w czasach ciągłego podnoszenia swoich umiejętności zawodowych. W czasach łamaniu schematów. Obecnie tytuł Magistra AWF to nie jedyna ścieżka do bycia skutecznym w naszej dyscyplinie. Zresztą, zawsze lubiłem wyzwania i nie zamykałem się wyłącznie w swoim sportowym wykształceniu. Pracowałem jako specjalista public relations, dziennikarz a także jako asystent rzecznika prasowego jednej z wrocławskich Uczelni państwowych. Zawodowo robiłem wiele różnych rzeczy. Mam nadzieję, że szkolenie będzie przysłowiową „petardą”. Mam sporo argumentów, aby tak było. Podzielę się wiedzą z wielu dziedzin. Wiedzą operacyjną, którą zdobywałem przez wiele lat. Myślę, że dla każdego Uczestnika będzie to wartościowe. Oby ta wiedza i  nabyte umiejętności skruszyły nasze nieco wytarte schematy pracy. Bardzo w to wierzę. 

KG: A co z Twoim doświadczeniem w judo?

MH: Korzystając z okazji chciałbym przytoczyć krótką historię. Po powrocie z Nowego Jorku, wiedziałem, że raczej już nie zostanę medalistą olimpijskim w judo ;) Chciałem mieć swoje „pięć minut” na zakończenie kariery zawodniczej. Aby zakwalifikować się do finału Mistrzostw Polski Seniorów (startowało 8 najlepszych zawodników w kategorii wagowej) musiałem wygrać Ligę Seniorów, żeby zakwalifikować się na ostatnich, premiowanych awansem, miejscach rankingowych.

Na dodatek, przedostatnią edycję Ligi Seniorów zawaliłem. Trochę pechowo.

Pozostała jeszcze jedna szansa. Wywalczenie złotego medalu w ostatniej edycji przed Mistrzostwami Polski. Wiedziałem, że nie mam już nic do stracenia. I trochę ta bezmyślność mnie poniosła. W finale spotkałem się z Przemysławem Matyjaszkiem. Przemek właśnie wrócił z Mistrzostw Świata w Japonii, gdzie zajął V miejsce. Chyba najwyższe miejsce w całej reprezentacji Polski na tych Mistrzostwach. Zresztą okoliczności nie pamiętam. Pamiętam za to dobrze, że Przemek był ode mnie wtedy dużo lepszy i był w przysłowiowym „gazie”. Przed decydująca walką powiedziałem sobie „ Teraz albo nigdy!” Pamiętasz rezultat pojedynku?

KG: ?

MH:  Walka trwała kilkanaście sekund. Po zakończonym pojedynku podszedł do mnie Wiesław Błach i powiedział. „Walczyłeś dziś jak natchniony”. No i zaproponował mi pracę w swoim klubie judo we Wrocławiu. Pojechałem na MP Seniorów. Tam z Matyjaszkiem pogodził nas Piotr Golus, inny wychowanek „Czarnych Bytom” najsilniejszego klubu judo w Polsce, świetny zawodnik i trener.

Z Piotrem Golusem przegrałem w półfinale. W finale Golus przegrał z Matyjaszkiem. Za to ja wygrałem jeszcze walkę o brąz! Potem był jeszcze Puchar Świata w Paryżu, kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich w Atenach w 2004 r. Dotarłem do 3 rundy. Po przegranej z wicemistrzem świata Peterem Cousinsem z Anglii wiedziałem, że to koniec. Ale jaki koniec! Miałem te swoje cholerne pięć minut!

KG: Wiesz co Miłosz. Może jednak przyjadę do Krakowa 30.10.2021 r.?

MH: W imieniu swoim i Roberta Żaczkiewicza  – serdecznie zapraszam.