Mistrzostwa Europy w Stambule zakończyły pierwszy rok kwalifikacji do igrzysk w Londynie 2012, jak go oceniasz?
Krzysztof Wiłkomirski: Choć na dziś dzień mam kwalifikację olimpijską, to wiem, że przede mną jeszcze wiele wysiłku, by dowieść bilet do Londynu do końca rywalizacji. Obecnie zajmuję trzynastą pozycję w rankingu olimpijskim, a na igrzyskach wystąpi najlepszych dwudziestu dwóch zawodników z każdej kategorii wagowej. Mam nadzieję, że trzynastka nie okaże się dla mnie pechowa.
Pierwszy rok zmagań nie był dla mnie łatwy. Zarówno trening, jak i starty, były przerywane
mniejszymi bądź większymi kontuzjami, a ostatnio poważnymi chorobami wirusowymi. Pomimo przeciwności losu, udało mi się zdobyć kilka ważnych medali. Przyznaję, że jestem bardzo zadowolony z aktualnego miejsca w klasyfikacji.
Jak oceniasz sytuację i szanse pozostałych judoków?
Obecnie zdecydowanie najmocniejszym punktem naszej kadry jest waga ciężka. Janusz Wojnarowicz (+100 kg) oraz Urszula Sadkowska (+78 kg) to już niemal nasi pewniacy
w Londynie. Zajmują bardzo wysokie pozycje w rankingu, a myślę, że wciąż będą pięli się do góry. Paweł Zagrodnik (–66 kg) ma także w dobrą sytuację wyjściową na decydujący rok kwalifikacji. Czternaste miejsce niczego jednak nie gwarantuje, bo do zdrowia wraca Tomasz Kowalski, który potrafił już wygrywać najmocniejsze Puchary Świata i to jeszcze kiedy był juniorem, więc „Lepszy” musi mieć się na baczności. W ostatnich miesiącach, najlepszą naszą zawodniczką jest Katarzyna Kłys. W tym roku ze wszystkich pięciu Pucharów Świata, wracała albo z medalami, albo z piątymi i siódmym miejscem. Mocno też kibicuję Robertowi Krawczykowi, który dość nieoczekiwanie zmienił kategorię wagową na wyższą i rywalizację o swoje czwarte igrzyska zaczyna od początku. Oczywiście jeszcze kilka osób z kadry jest w stanie załapać się do reprezentacji na Londyn. Wierzę, że grupa judoków będzie liczniejsza niż w Pekinie.
Ja nie mogę tez zapomnieć o Tomaszu Adamcu. Walczymy w tej samej wadze –73 kg. Jest świetnym zawodnikiem i traci do mnie niewiele dystansu. Stać go nawet na wygranie Gran Prix lub Grand Slamu, a wówczas, ja będę musiał go gonić.
Nadchodzący rok będzie zdecydowanie ważniejszy, gdyż punkty zdobywane na zawodach są liczone podwójnie. Jakie masz plany startowe na najbliższy okres i końcówkę kwalifikacji?
Drugi rok jest zdecydowanie cięższy i ważniejszy, dlatego odpowiednie przygotowanie odegra kluczową rolę. Powoli wracam do zdrowia po ostatnich chorobach. Czuję się zdecydowanie lepiej. Przeszedłem badania wydolnościowe i rozpocząłem długi cykl treningowy przed sierpniowymi mistrzostwami świata w Paryżu. W międzyczasie chciałbym wystartować w pucharach świata na przełomie czerwca i lipca, aby wywalczyć trochę punktów. Najwcześniej na macie pojawię się pod koniec czerwca. Teraz chcę się skoncentrować tylko na treningu. Wszystko zależy od budżetu PZjudo i na jakie zawody nas wyśle. Docelową imprezą jest światowy czempionat w sierpniu. Dalsze plany schodzą na wtórny plan. Nie zastanawiam się, gdzie wystartuję we wrześniu, czy październiku.
Wracając do spraw zdrowotnych, chyba wykorzystałeś już limit pecha i kontuzji??
Mam taką nadzieję. Kontuzje wpisują sie w sport wyczynowy, a w szczególności w sporty walki. Niemniej jednak liczę, że nadchodzący rok okaże się dla mnie łaskawy i będę przetrenuję go tak jak chcę, a nie tak jak pozwala sytuacja zdrowotna. Właśnie wychodzę z kilku ciężkich chorób wirusowych. Jedynym pocieszeniem jest to, że można na nie chorować tylko raz w życiu. W organizmie na zawsze pozostaje już odporność i. oczywiście, skoro musiałem już zachorować, to zdecydowanie lepiej, że miało to miejsce teraz, a nie na początku przyszłego roku.
Wiemy, że twój trening jest planowany indywidualnie, jakie są plusy takiego trenowania?
Plusów jest wiele i by je opisać, trzeba by napisać kilka książek. Jak sama nazwa wskazuje, trening indywidualny opracowuje się indywidualnie pod każdą osobę, w oparciu o bardzo wiele czynników. Pod uwagę bierze się aktualny stan zdrowia i to zarówno fizyczny, jak i psychiczny, poza tym moment w cyklu treningowym itd. Celem każdego treningu jest maksymalne podniesienie możliwości zawodnika. Wysiłek powinno się planować tak, by rozwijał, a nie wyniszczał organizm.
Obecnie współpracuję z firmą 4SportLab, na czele której stoi prof. Tomasz Gabryś. Wraz z Michałem Garnysem planują i organizują mój czas treningowy od A do Z. W praktyce wygląda to w ten sposób, że co określony okres przechodzę rozmaite testy i próby wydolnościowe, zlecane mam rozmaite badania krwi. Wszystko po to, by później, na podstawie wszystkich danych, móc precyzyjnie dobrać obciążenie – intensywność – treningowe. Razem z Michałem Garnysem przekładamy wyniki na to, co się dzieje w na macie, siłowni lub w terenie.
Dowodem naszej świetnej współpracy jest choćby medal na ostatnim pucharze świata, w którym startowałem. Mimo że walczyłem ciężko chory, oczywiście będąc tego nieświadomy, stanąłem na wysokości zadania. Chociaż, uczciwe rzecz biorąc, było mi bliżej do szpitala, niż do rywalizacji sportowej. Z 4SportLab współpracuję od dłuższego czasu i nasza współpraca świetnie się układa. Liczę, że z Londynu wrócimy wspólnie z medalem.
Czy możesz nam wyjawić, w jakim jesteś teraz okresie treningowym?
Jak już wspominałem, jestem po badaniach określających moje aktualne możliwości fizyczne. Pod uzyskane wyniki otrzymałem plan na najbliższy okres. Wracam po długiej przerwie spowodowanej chorobą, a celem są mistrzostwa świata. Rozpoczynam więc długi cykl treningowy, gdzie dominują obszerne treningi tlenowe.
wywiad przeprowadził: 4sportlab