Cel: olimpijski medal. Tajemnicą poliszynela stały się problemy Polskiego Związku Judo. Prezes GKS Czarni Bytom Józef Wiśniewski oraz były dyrektor generalny PKOl Kajetan Broniewski podjęli się trudnego zadania oczyszczenia stajni Augiasza.
Dawni przyjaciele z maty, późniejsi zaciekli przeciwnicy w zarządzie PZJudo wzajemnie stawiali sobie liczne zarzuty. Związek szybko tracił na znaczeniu. Kłopoty finansowe i organizacyjne Polskiego Związku Judo odbiły się na dyspozycji krajowych zawodników. Kłótnie wewnątrz kierownictwa federacji znalazły odzwierciedlenie w Internecie i skończyły się burzliwym rozpadem zarządu. W następstwie resort sportu uznał dyscyplinę za nierokującą nadziei na olimpijski medal. Groziło to znaczącym dla budżetu związku zmniejszeniem ministerialnych subwencji. „Centrala” dżudoków uznała stan za na tyle groźny, że odwołała się do autorytetu Józefa Wiśniewskiego, członka zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego, długoletniego prezesa Polskiego Związku Judo, szefa GKS Czarni Bytom, powierzając mu funkcję pełnomocnika zarządu PZJudo.
Cały artykuł dostępny w Życiu Bytomskim: Nie zastępuję prezesa i zarządu!